Multilingual Folk Tale Database


Information

Author: Jean de La Fontaine - 1668

Adapted translation in Polish
  by Władysław Noskowski - 1876

Original title (French):
L'Ours et l'Amateur des Jardins

Country of origin: France

Translations

Polish - aligned


Add a translation

Ogrodnik i niedźwiedź

Jean de La Fontaine / Władysław Noskowski

Nie pomnę, z jakich pobudek
Niedźwiedź Misio porzucił swoich towarzyszy
I w ciemnych borów zaciszy
Żył jak prawdziwy odludek.
Zdziczał do reszty; nie dziw: przez dwa lata
Milczał i milczał, a gdy głód doskwierał,
W zimie ssał łapę, w lecie miód podbierał.
Zatęsknił wreszcie do świata;
Bo choć milczenie u ludzi
Zwie się cnotą i zasługą,
Jednak skoro trwa za długo
I niedźwiedziowi się znudzi.
Niedaleko od puszczy był mały ogródek,
Mieszkał w nim drugi odludek,
Człowiek. I ten się nudził; i chociaż obficie
Zsyłały mu swe dary
Pomona i Flora,
Sprzykrzył sobie milczenie i samotne życie.
Zatem pewnego wieczora
Ruszył w świat, pełen wesela,
Szukać sobie przyjaciela.
W tym zamiarze i właśnie w tym samym momencie
Niedźwiedź wyszedł z matecznika
I człowiek nagle na drogi zakręcie
Z Misiem nos w nos się spotyka.
Zadrżał, w oczach mu ściemniało:
«Otożem — myśli — sprawił sobie łaźnię!»
Lecz Miś, choć gbur jakich mało,
Kiwnął nań łapą przyjaźnie
I mruknął: «Pójdź waść ze mną, zjemy trochę miodu.»
«Panie — rzecze ogrodnik — jam już po obiedzie,
Ale racz wstąpić do mego ogrodu:
Mam owoce, miód, mleko. Panowie niedźwiedzie
Lubią przysmaki, więc proszę sąsiada:
Czym moja chatka bogata, tym rada.»
Miś zgodził się z ochotą; nim zjedli wieczerzę,
Zwierz pokochał człowieka, człek polubił zwierzę
I gdy miód rozczulił obu,
Przysięgli sobie przyjaźń aż do grobu.
Zamieszkali więc razem; chociaż to podobno,
Niźli z głupimi, lepiej żyć osobno.
Człowiek pracował w ogrodzie,
A Miś, ku wspólnej wygodzie,
Chodził w las na polowanie
I o kuchni miał staranie,
I pieczeń kręcił na rożnie,
Zaś nade wszystko zręcznie i ostrożnie
Muchy oganiał i łapał.
Pewnego razu, gdy znużony pracą
Ogrodnik smaczno zachrapał,
Zjawia się mucha ladaco,
Siada śpiącemu na nos, włazi w ucho —
Misio ją spędza, ale nadaremnie.
«Czekajże — wrzasnął — ty przebrzydła mucho!
Nie ujdzie ci to na sucho:
Zobaczysz, co to drwić ze mnie!»
Pochwycił kamień, z zamachem wycela,
Jak palnął... razem z muchą zabił przyjaciela.
Niech kto chce, co chce gada, a ja powiem szczerze,
Że jeśli tylko niebo nas ustrzeże
Przed przyjaciółmi głupcami,
Nieprzyjaciołom damy rady sami.